W stuletnim młynie znów mielą zboże i pieką chleb

Czytaj dalej
Katarzyna Kachel

W stuletnim młynie znów mielą zboże i pieką chleb

Katarzyna Kachel

Niektórzy nie patrzą wstecz. Nie lubią wracać ani do przeszłości, ani do wspomnień. Michał Winiarski powrócił. Do domu rodzinnego swoich dziadków i do młyna, wokół którego przed laty skupiały się losy wielu ludzi, całych rodzin, ruchu oporu. Losy dramatyczne i szczęśliwe. Jak życie. Powrócić znaczyło odbudować, w sensie materialnym, ale i duchowym. Dziś po dziesięciu latach prac młyńska zagroda sprzed stu lat jest nie tylko świadectwem tego, co zostało zniszczone bezpowrotnie, ale też doskonałym miejscem do edukacji i spędzenia niebanalnego czasu. To prawdziwa podróż w czasie.

Do Roztoki-Brzeziny w gminie Gródek nad Dunajcem prowadzi droga niczym z kolorowych pocztówek. Wije się wśród zielonych pagórków, domów z ogródkami, blisko, całkiem niedaleko Jeziora Rożnowskiego i zapory, którą tu przez lata wznoszono. I dom rodziny Michała Winiarskiego też jak z pocztówki. Drewniany, z kolorowymi okiennicami, kwiatami w ogrodzie i otwartymi gospodarzami, którzy chcą się dzielić swoją historią i miłością do tego miejsca.

Obok domu stoi tartak i młyn, w którym znowu mieli się zboże. Jest i drewniana stodoła, gdzie pełno sprzętów dawniej wykorzystywanych w gospodarstwie, dziś całkowicie zapomnianych. Ich nazwy brzmią obco i dziwacznie aż do momentu, gdy nie połączy się ich z opowieścią. Wtedy nabierają życia i pomagają się przenieść w czasy, gdy podjeżdżały tu woły i furmanki, a produkcją nie sterowały bezduszne komputery.

Jeśli w takiej podróży towarzyszą ci ludzie, którzy tu kiedyś praktykowali, jak tata Michała - pan Julian (za młodu młynarczyk w rodzinnym interesie), ta wycieczka nabiera realnych smaków i zapachów. Takich nie znajdzie się w miejskich muzeach. - A było tak, że młyn wybudował mój dziadek, Józef, który napatrzył się na pracę młyna w pobliskim dworze - zaczyna Michał. - Był rok 1928, może 1930. Budynek stanął przy strumyku Kąty, tak by jego siła mogła uruchamiać koło wodne. Z czasem wodę zastąpił prąd, ale nadal najważniejsze były ręce ludzkie i duch, który zawsze temu miejscu towarzyszył.

Czytaj dalej, a dowiesz się:

  • Jak niezwykłą postacią był dziadek Michała Winiarskiego
  • Co działo się z młynem w czasie hitlerowskiej okupacji
Pozostało jeszcze 68% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Katarzyna Kachel

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.echodnia.eu/swietokrzyskie

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.