Marcin Kędryna

Spin doktorant. Gwiazdy ekranów

Spin doktorant. Gwiazdy ekranów
Marcin Kędryna

Aktorzy przynajmniej potrafią mówić po polsku. Ze sportowcami bywa gorzej. Zwłaszcza z piłkarzami. Inna sprawa, że wśród piłkarzy zdarzają się bardzo mądrzy ludzie. A jeżeli się tacy zdarzą, to zwykle mądrzejsi są niż najmądrzejsi aktorzy. Spośród różnej maści celebrytów, ci polityczni łączą zwykle najgorsze cechy i piłkarzy i aktorów.

1.

W przedostatnim życiu pracowałem w lajfstajlu. Naoglądałem się wtedy tylu celebrytów, że mi spowszednieli. Celebryci są oczywiście różni. Mądrzy, niemądrzy. Głupi, niegłupi. Są tacy, którzy mają coś interesującego do powiedzenia. Inni nie mają. Kolega mój Kapla, człowiek pełen wiary w człowieka, potrafił w każdym z nich coś zobaczyć. Wywiady jego w druku miały czasem niewiele wspólnego z tym, co od rozmówcy usłyszał, ale wszystkim się podobały. Wielbicielom rozmówców, gdyż utwierdzały ich w przekonaniu o wyjątkowości obiektów ich uczuć. Rozmówcom, gdyż ich z kolei utwierdzały w miłości własnej. A najbardziej chyba menadżerom rozmówców, gdyż ci, zwykle drżący, co gwiazda w wywiadzie – excusez le mot – pierdolnie, ze zdziwienia przecierali oczy – tak świetnie gwiazda w tekście kolego Kapli wypadała.

Ja niestety dobrym człowiekiem nie jestem. W człowieka drugiego wiary zbyt dużo nie mam. Co więcej, sprawiało mi wtedy przyjemność darcie łacha z rozmówców, zupełnie nie przyzwyczajonych do tego, że ktoś drzeć łacha z nich może tak bezczelnie, prosto w oczy.

Objawiało się to na przykład tak, że gwiazdom ekranu zadawałem na początku rozmowy pytanie: czy to prawda, że inteligencja przeszkadza w karierze aktorskiej. Ci, zamiast zrywać rozmowę, próbowali tłumaczyć, że coś w tym jest, ale ich to nie dotyczy. Czyli, że im nie przeszkadza, ale niektórym ich kolegom przeszkadza.

Aktorzy przynajmniej potrafią mówić po polsku. Ze sportowcami bywa gorzej. Zwłaszcza z piłkarzami. Inna sprawa, że wśród piłkarzy zdarzają bardzo mądrzy ludzie. A jeżeli się tacy zdarzą, to zwykle mądrzejsi są niż najmądrzejsi aktorzy.

2.

– Gdybym miał 29 lat, nawet jeśli nie mógłbym zabezpieczyć rodziny, 25 lutego skończyłbym z futbolem. Nie mógłbym grać. – powiedział 53-krotny reprezentant Rosji, Igor Denisow. Powiedział kilka dni po tym, gdy się dowiedzieliśmy, że Maciej Rybus podpisał kontrakt ze Spartakiem Moskwa. – Maciek zostaje w Rosji, bo tam jego rodzina jest bezpieczna – tłumaczył Mariusz Piekarski, menadżer Rybusa. Swoją drogą chwilę mi zajęło, nim dotarło do mnie, że jednak Mariusz Piekarski nie nazywa się Mateusz Piskorski.

Piłkarze mogą się zachowywać w porządku – jak Denisow i nie w porządku – jak Rybus. Mogą mieć też menadżerów jak Piskorski, tfu, Piekarski, który już na całe życie uczynił Rybusa bohaterem rosyjskich mediów.

3.

Macron, Scholz i Draghi pojechali do Kijowa. Dla Związanych z Platformą specjalistów od dyplomacji, fakt, że nie pojechał z nimi nikt z Polski, to dowód na klęskę naszej polityki zagranicznej. „W czasie takich spotkań jak dzisiaj w Kijowie mówi się zawsze także o świecie po wojnie, padają pierwsze zobowiązania itd. Te kwestie dotyczą Ukrainy ale także Polski, naszego bezpieczeństwa itd. Polska powinna być przy tych rozmowach. To jasne” – napisał na Twitterze profesor Paweł Kowal. Fascynujące jakoś jest, że w drugiej połowie czerwca 2022 roku, są ludzie, którzy wierzą, że kanclerz (jesteśmy największym dostawcą broni na Ukrainę) Niemiec, prezydent (Putin musi zachować twarz) Francji, czy premier (nie możemy się zgodzić na sankcje na towary luksusowe) Włoch, są dziś liderami światowej czy nawet europejskiej polityki.

W tym towarzystwie ktoś z Polski uwiarygadniałby najbardziej zdystansowanych od pomocy Ukrainie europejskich polityków. Polscy prezydent i premier byli w Kijowie, od wybuchu wojny już po dwa razy. Niemiec z Francuzem są po raz pierwszy. I nie jest jakąś wielką tajemnicą, że to nie Ukraina zabiegała o tę wizytę.

„W Kijowie zastępuje nas prezydent Rumunii.” – napisał na Twitterze Radosław Sikorski. Nie ma racji. Prezydent Iohannis, którego obecności w delegacji – przeglądając wiadomości – łatwo nie zauważyć, raczej Sikorskiego nie zastąpi. Nie będzie, jak kiedyś minister Sikorski, mówił Ukraińcom, żeby podpisywali porozumienie, bo inaczej zginą.

Spośród różnej maści celebrytów, ci polityczni łączą zwykle najgorsze cechy i piłkarzy i aktorów.

Marcin Kędryna

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.echodnia.eu/swietokrzyskie

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.