Pieniądze z nowego funduszu ułatwią ratowanie zabytków

Czytaj dalej
Fot. Jarosław Milkowski
Piotr Subik

Pieniądze z nowego funduszu ułatwią ratowanie zabytków

Piotr Subik

Dziedzictwo narodowe. Konserwatorzy i opiekunowie cennych obiektów historycznych od dawna postulowali powołanie Narodowego Funduszu Ochrony Zabytków.

Każdego roku do Narodowego Funduszu Ochrony Zabytków ma trafiać - wedle różnych zapowiedzi - od 16 do 20 milionów złotych. Ich dysponentem będzie minister kultury i dziedzictwa narodowego. To on - poprzez generalnego konserwatora zabytków - ma decydować, które zabytki dostaną wsparcie z NFOZ. - Fundusz jest niezbędny dla ratowania najbardziej zagrożonych obiektów. Utworzenie NFOZ to przełom w myśleniu o ochronie dziedzictwa - nie ma wątpliwości wiceminister kultury, a zarazem główny konserwator zabytków prof. Magdalena Gawin.

Powołanie takiego funduszu postulowane było przez konserwatorów i opiekunów zabytków od lat 70. XX wieku. Wiele razy uchwały w tej sprawie podejmowała Rada Ochrony Zabytków. Udało się to dopiero teraz.

Pieniądze dla NFOZ będą pochodziły z administracyjnych kar pieniężnych i nawiązek orzekanych przez sądy za przestępstwa zniszczenia lub uszkodzenia zabytków. A więc z kieszeni tych, którzy nie dbają o nie, często celowo. Teraz, dzięki nowelizacji ustawy o ochronie zabytków, np. za prowadzenie bez pozwolenia albo niezgodnie z jego zakresem prac konserwatorskich, restauratorskich itp. przy zabytku zapłacić trzeba będzie od 500 zł do 500 tys. złotych. Ma to ukrócić m.in. proceder wyburzania zabytków, by oczyścić działkę pod nową inwestycję, co często ma miejsce m.in. na Podhalu. Z kolei kary w wysokości do nawet 50 tys. złotych wprowadzono za niewykonanie zaleceń pokontrolnych służb konserwatorskich.

„Wysokość administracyjnych kar pieniężnych uzasadniona jest potrzebą zapewnienia skuteczności ochrony zabytków” - czytamy w uzasadnieniu projektu zmian w ustawie o ochronie zabytków. Dotychczas grzywny nakładane na nierzetelnych właścicieli zabytków wpływały do ogólnego budżetu.

Prof. Franciszek Ziejka, przewodniczący Społecznego Komitetu Odnowy Zabytków Krakowa, cieszy się, że wieloletnie oczekiwania środowiska zostały wreszcie spełnione. - Pieniędzy na ratowanie zabytków nigdy nie jest za dużo - zauważa prof. Franciszek Ziejka. Dodaje, że ma głębokie przekonanie, iż NFOZ w żaden sposób nie będzie kolidował z Narodowym Funduszem Rewaloryzacji Zabytków Krakowa. Fundusz ten powstał na mocy ustawy w 1985 r., pieniędzmi z niego dysponuje właśnie SKOZK. To około 30 mln złotych rocznie.

I właśnie niewielka kwota, którą będzie miał do wydania NFOZ, budzi największe wątpliwości. - Nie jest to dużo patrząc na potrzeby w skali kraju. Ale na początek dobre i to. Bo pieniędzy z roku na rok w funduszu powinno przybywać, jeśli oczywiście kary będą skutecznie egzekwowane. Bo teraz nie jest z tym najlepiej - zwraca uwagę prof. Zbigniew Beiersdorf, historyk architektury, w latach 1990-99 miejski konserwator zabytków w Krakowie.

Nowelizacja ustawy wprowadza też zmiany w działaniu służb konserwatorskich. M.in. konserwatorzy wojewódzcy będą teraz wskazywani przez głównego konserwatora zabytków. Dotychczas ich wybór leżał w gestii wojewody, choć za zgodą konserwatora głównego.

Każdego roku na ratowanie zabytków służby konserwatorskie mają do dyspozycji 100 mln zł. Do tego dochodzi 30 mln zł z NFRZK. Pieniądze na ratowanie zabytków dają też samorządy województw i gmin.

550-letnie zabytkowe sanktuarium przenoszone w jednym kawałku

Źródło: TR NTV

Piotr Subik

Redaktor i dziennikarz "Dziennika Polskiego". Zajmuje się tematyką bezpieczeństwa, obronności, wojska i służb mundurowych. Pisze także o historii ze szczególnym uwzględnieniem spraw związanych z antykomunistycznym podziemiem z lat 1945-63.

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2024 Polska Press Sp. z o.o.