Jerzy Filipiuk

Koń pociągowy Wieczystej Kraków. Peszkomania trwa

Sławomir Peszko - najbardziej znany i utytułowany piłkarz Wieczystej Kraków Fot. Joanna Urbaniec Sławomir Peszko - najbardziej znany i utytułowany piłkarz Wieczystej Kraków
Jerzy Filipiuk

Oto on. Sławomir Peszko, najbardziej znany i utytułowany piłkarz Wieczystej Kraków. Przyjście przed rokiem 44-krotnego reprezentanta Polski, uczestnika mistrzostw Europy (2016) i świata (2018), wzmogło zainteresowanie klubem z klasy okręgowej (wtedy) na skalę ogólnokrajową, a jego samego wywindowało na szczyty medialnej popularności w naszym piłkarskim światku.

Wieczysta, w którą od co najmniej dwóch lat inwestuje krakowski biznesmen, właściciel sieci aptek Wojciech Kwiecień, już wcześniej pozyskała tak znanych (choćby z gry w ekstraklasie) piłkarzy, jak Michał Miśkiewicz, Marcin Makuch, Piotr Madejski i Bartosz Iwan.

Transfer Peszki (byłego gracza m.in. Wisły Płock, Lecha Poznań, 1. FC Koeln, Wolverhamton Wanderers, Lechii Gdańsk i Wisły Kraków) - 15 czerwca 2020 roku - przebił jednak wszystkie ruchy kadrowe klubu z szóstego poziomu rozgrywkowego, także te późniejsze, na przykład przyjście Radosława Majewskiego, Jakuba Bąka, Patrika Misaka i Seweryna Michalskiego.

Sława

- Popularność Peszki nakręca zainteresowanie Wieczystą. Wynika ona z tego, co robi na boisku i poza nim, to „koń pociągowy” klubu. Ogłosiliśmy jego transfer w poniedziałek. Informacja o nim w serwisie Google Trends, z którego można się dowiedzieć, czego ludzie szukają w Internecie, była tego dnia w ścisłej czołówce, a w ciągu trzech dni w czołowej dziesiątce tych statystyk - zapewnia rzecznik prasowy Wieczystej Łukasz Preiss.

I dodaje: - Peszko kontrakt podpisał rano. Potem podaliśmy informację, że o godzinie 17 będzie miał pierwszy trening. Zaskoczyło nas, że było na nim kilku dziennikarzy. We wtorek Peszko mówił nam: „Teraz wiem, jak się czuje Robert Lewandowski, gdy przyjeżdża na zgrupowanie kadry”.

Osiem dni po transferze na łamach Wirtualnej Polski Sportowe Fakty ukazały się wyliczenia agencji komunikacji marketingowej Abanana, z których wynikało, że od 11 czerwca 2020 roku, gdy pojawiła się pierwsze głosy o rozmowach Peszki z Wieczystą, materiały poświęcone piłkarzowi i klubowi zostały wyświetlone przez użytkowników ponad 5,5 mln razy i wygenerowały ekwiwalent reklamowy (AVE) w wysokości ok. 800 tys. zł. W dniu transferu zainteresowanie klubem było niemal równe popularności Wisły Kraków.

Koło zamachowe

I choć PR menedżer agencji Maks Michalczak zwracał wtedy uwagę na fakt, że wcześniej przez rok w Internecie pojawiło się aż ponad 45 tys. wzmianek na temat Wieczystej (czyli zdecydowanie więcej niż o Hutniku czy Garbarni), trudno się oprzeć wrażeniu, iż to właśnie przyjście Peszki okazało się kołem zamachowym medialnego boomu na wieści o klubie z ul. Chałupnika.

Peszko na zielonej murawie mógł się pochwalić takimi sukcesami jak mistrzostwo kraju, dwa Puchary Polski i trzy Superpuchary Polski, ale na swą - kontrowersyjną - opinię „zapracował” poza nią. Dla kibiców został synonimem piłkarza, który „lubi się napić”. Peszko przynajmniej trzy razy miał z tego powodu poważne kłopoty.

W październiku 2016 roku na zgrupowaniu w Warszawie przed meczami eliminacji MŚ z Danią i Armenią dziewięciu piłkarzy urządziło imprezę alkoholową w apartamencie oddalonym od reszty pokoi zajmowanych przez kadrowiczów. Sebastian Staszewski w książce „Tajemnice kadry” zdradził, że jednym z nich był właśnie Peszko, który musiał zapłacić karę w wysokości 10 tys. zł.

We wrześniu 2010 roku po meczu Polska - Australia w Krakowie, Peszko w środku nocy po libacji z trudem wyszedł z hotelowego pokoju innego reprezentanta Macieja Iwańskiego i natknął się na Jacka Zielińskiego (miał go w dodatku obrazić), asystenta selekcjonera Franciszka Smudę, który usunął go ze zgrupowania reprezentacji.

W marcu 2011 roku Smuda przywrócił Peszkę do kadry, ale gdy ten w kwietniu 2012 roku po meczu 1. FC Koeln - Werder Brema wdał się w awanturę z taksówkarzem i spędził noc w izbie wytrzeźwień, stracił miejsce w kadrze na rozgrywany w Polsce i na Ukrainie turniej Euro 2012. - Po raz kolejny mnie zawiódł - mówił Smuda, który przed laty był trenerem Peszki w Lechu, a dziś jest nim w Wieczystej.

Nie wylewa za kołnierz

Etykieta piłkarza, który nie wylewa za kołnierz, tak mocno przytknęła do Peszki, że w lutym 2019 roku podczas meczu w Poznaniu, gdy piłkarz miał wyrzucać piłkę z autu, jeden z kibiców proponował mu… napicie się wódki. W rewanżu były gracz Lecha postraszył go kopnięciem piłki w jego kierunku.

Za inne kopnięcia Peszko mocno podpadł kibicom. W kwietniu 2018 roku po meczu Gdańsk - Arka kopnął… gumową lalkę ubraną w koszulkę gdyńskiej drużyny. Trzy miesiące później w spotkaniu Jagiellonia Białystok Lechia brutalnie od tyłu zaatakował nogi Arvydasa Novikovasa, za co otrzymał 30 tys. zł kary i zakaz gry przez trzy miesiące. Z kolei w marcu 2020 roku podjął się wyzwania #TiletPaperChallenge, ale nie podbijał rolki, tylko położył ją na... głowę syna Marcela i strącił błyskawicznym, obrotowym kopnięciem. Niektórzy zarzucali mu wielką lekkomyślność.

W menu otwartej w połowie 2020 roku w Sopocie restauracji „Team Spirit”, której został współwłaścicielem (z trzema innymi piłkarzami), pojawiła się wódka „Peszko”.

Z powodu pandemii lokal po ponad pół roku został jednak zamknięty, co naraziło udziałowców na duże straty. W 2020 roku piłkarz w programie „Duży w Maluchu” na YouTubie wyznał, że kilka innych nietrafionych inwestycji także uszczupliły jego majątek. Pandemia spowodowała, że miał też problem z wynajmem mieszkań, które kupił pod inwestycje w stolicy.

Alkomaty

W październiku 2020 roku Peszko nawiązał współpracę z firmą Xblitz, produkującą wideorejestratory i... alkomaty. Miał promować odpowiedzialną jazdę samochodem i bezpieczeństwo na drogach. Na swoim profilu na Instagramie zapewniał, że choć lubi dobrą zabawę, ma w niej swoje granice i nigdy nie wsiadłby do samochodu pod wpływem alkoholu. „Zanim włączysz silnik, włącz zdrowy rozsądek”. „Nie prowadź na kacu”. „Wspólnie z xblitz_polska mówimy stanowcze NIE dla alkoholu za kierownicą” - czytamy na innym z jego postów.

Peszko, który przepraszał w mediach ze swe zachowania, z czasem zaczął podchodzić z dużym dystansem do opinii - często złośliwych i prześmiewczych, w tym wielu memów - na swój temat. Potrafił je obracać w żart. Na przykład w październiku 2020 roku, gdy w humorystyczny sposób skomentował opublikowaną na portalu Łączy Nas Piłka zapowiedź meczu Polska - Finlandia. „Mecz z moim ulubionym przeciwnikiem... zagrałbym połówkę” - napisał w swoich mediach społecznościowych. W kadrze z Finami zagrał raz, w maju 2010 roku.

Na prima aprilis w kwietniu 2021 roku zaprezentował wyjątkową swoją koszulkę w barwach Wieczystej z numerem... 0,7. Jeszcze tego samego miesiąca przekazał ją na licytację charytatywną dla 14-letniego Dawida z Fundacji Mam Marzenie, z której całkowity dochód został przeznaczony na zakup komputera stacjonarnego.

Idol?

Peszko zdaje sobie sprawę, że - tak często kojarzony z alkoholem - raczej trudno mu jest uchodzić za wzór do naśladowania. Dlatego, gdy jeden z kibiców napisał do niego: „Cześć Peszko! Jesteś moim idolem”, odpisał mu w mediach społecznościowych: „Współczuję”. Dialog, który na Twitterze opublikował Maciej Słomiński, współautor książek o Robercie Lewandowskim i Grzegorzu Królu, świetnie ilustruje podejście Peszki do własnej osoby.

A propos „Lewego”… As Wieczystej przyznaje, że jego były kolega z Lecha i reprezentacji, a zarazem przyjaciel, którego był drużbą na jego ślubie, jest jego życiowym przeciwieństwem.

Lewandowski uchodzi za wzór profesjonalnego sportowca i człowieka (choć jego wizerunek nadwerężyły spór ze swym byłym menedżerem Cezarym Kucharskim i ostatnio „afera dyplomowa”), który umiejętnie kieruje swoją karierę, ale to Peszko, jak przypominał wspomniany Michalczak, bił rekordy popularności na You Tubie w materiałach wideo na portalu Łączy Nas Piłka za kadencji trenera reprezentacji Adama Nawałki w minionej dekadzie.

Nie gwiazdorzy

Skrajnych zachowań Peszki można wyliczać wiele. Podczas gry w Wieczystej zachowanie piłkarza odbierane jest jednak przez innych piłkarzy i kibiców - nie tylko krakowskiego klubu - bardzo pozytywnie.

Już na pierwszym swym treningu, dźwigając bramkę razem z kolegami, Peszko dał do zrozumienia, że nie będzie „gwiazdorzył” w drużynie. Ba, zapewniał potem, że zadba nie tylko o jej jakość na boisku, ale i dobrą atmosferę w szatni. Słowa dotrzymuje. Jest jednym z najskuteczniejszych strzelców zespołu (w 2020 roku popisał się m.in. serią goli w 22 kolejnych meczach!), imponuje dobrą formą i dużym zaangażowaniem.

Robi swoje

Bywalcowi najsłynniejszych stadionów Europy nie przynosi ujmy gra na boiskach klubów, o których wcześniej pewnie nie słyszał. Rywale - choć chcieliby pokazać, że potrafią go zatrzymać, a przynajmniej uprzykrzyć mu życie - zwykle szanują byłego kadrowicza, nawet gdy ten strzela im kilka bramek.- Dla niego nie było ważne to, że przychodził do „okręgówki”, że 80 procent chłopaków w ogóle nie znał. Robił swoje i widać było od pierwszego treningu, że daje z siebie wszystko. Tak samo, gdy grał na najwyższym poziomie, tak i tutaj. W każdym meczu i na każdym treningu daje z siebie wszystko, irytuje się, jak mu coś nie wychodzi, zależy mu na tym, żeby każde zagranie, każdy strzał, każda akcja mu wychodziła - mówi kierownik drużyny Maciej Bębenek.

I dodaje: - Osiągnął bardzo dużo w swojej karierze sportowej. Grał na najwyższym poziomie, w reprezentacji Polski, na Zachodzie, więc nie ma się co dziwić, dlaczego młodzi zawodnicy, kibice i wszyscy naokoło patrzą na niego jako na osobę doświadczoną w piłce.

- Jest odbierany pozytywnie przez kibiców, czasami tylko pojawiają się żarty na trybunach, ale to nic takiego specjalnego. Rywale nie polują na jego kości, nie przypominam sobie, żeby kiedykolwiek była taka sytuacja, raczej podchodzą do niego z szacunkiem - przekonuje bramkarz Wieczystej Michał Miśkiewicz.

W sparingu z Unią Tarnów (pierwszym występie Peszki w barwach Wieczystej - przyp.) zawodnik gospodarzy dosyć ostro potraktował Sławka, ale od razu go przeprosił - przypomina sobie Preiss.

Klubowy as

As Wieczystej od dawna udziela się w mediach społecznościowych. Jego profil na Instagramie (z ponad 460 postami) obserwuje ok. 300 tys. użytkowników, a na Facebooku o 100 tys. więcej. Na Instagramie aktywna jest także jego żona Anna (ok. 60 tys. obserwujących, ok. 1600 postów), a nawet ich… 7-letni syn Marcel (ponad 7,7 tys. obserwujących, ponad 50 postów), któremu profil prowadzą rodzice. Ten ostatni trenuje w Wieczystej, dobrze sobie radzi na boisku, z czego tata i mama są oczywiście dumni. Profil na Instagramie (konto prywatne) posiada też ich 11-letnia córka Wiktoria.

- Nie ma co ukrywać, że Sławek jest medialną postacią. Jest otwarty dla dziennikarzy, udziela się w mediach społecznościowych - podkreśla Bębenek.

- Taki ma chyba po prostu sposób na życie. Ja nie korzystam z Facebooka czy Instagrama, a Sławek tak - i prężnie na tym polu działa. Może na tym będzie docelowo opierał swą przyszłość po zakończeniu kariery. Dobrze mu to w miarę wychodzi, bo jest pozytywny odbiór tego, co robi. Wiadomo, że trafiają się negatywne komentarze, ale widzę, że przeważająca większość jest pozytywnych, dlatego Sławek to ciągnie. I dopóki ludzie będą go obserwować w mediach społecznościowych, pewnie będzie to robił - mówi Miśkiewicz.

Popularność Peszki przekłada się m.in. na częste prośby młodszych i starszych kibiców - zwłaszcza po meczach - o autografy, wspólne fotki, krótkie rozmowy. Piłkarz chętnie podpisuje się na różnych akcesoriach, pozuje do zdjęć, zamienia parę słów.

- Od pierwszego momentu, kiedy pojawił się w Wieczystej, pokazywał swój charakter, swoją osobowość, dostępność dla kibiców. Nigdy nie było z nim problemów, jeśli chodzi o kontakt z kibicami, którzy przychodzą na stadion, na mecze i treningi. Młodzież wie, kto to jest Peszko i na pewno się z nim utożsamia. Nigdy nie było sytuacji, a przynajmniej ja nie zauważyłem, żeby Sławek odmówił dziecku czy starszemu kibicowi autografu czy zdjęcia, zawsze był dostępny dla ludzi. Wszystkich traktuje równo - zapewnia kierownik drużyny.

Ja, Sławomir

Piłkarz posiada swoją oficjalną stronę (Peszkoteam), na której m.in. oferuje możliwość współpracy poprzez występowanie w roli ambasadora marki, oferowanie wizerunku w akcjach marketingowych, promocję produktów i tworzenie niestandardowych akcji promocyjnych.

W ofercie dla fanów ma m.in. przyjazdy na eventy, wesela, urodziny itp. (część pieniędzy zostanie przeznaczone na cele charytatywne). Informuje o wspieraniu Szlachetnej Paczki, Nafty Jedlicze (swego pierwszego klubu), Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Jedliczu, Schroniska Krakowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami i Domu Dziecka Gdańsk-Sobieszewo (Wiślany Dom). Od października 2016 roku w Krasnem (powiat rzeszowski) firmuje swym nazwiskiem, odwiedza i wspomaga tamtejszą Akademię Piłkarską.

„Ja - Sławomir Peszko idę do Wieczystej i chcę temu klubowi pomóc w dwóch awansach!” - zapewniał w czerwcu 2020 roku piłkarz tuż po transferze. Pomógł w pierwszym awansie - do IV ligi. W rozpoczętym sezonie pewnie znowu będzie brylować na boisku i poza nim. W czerwcu bieżącego roku przedłużył bowiem kontrakt z klubem o dwa lata. Peszkomania będzie trwać.

Jerzy Filipiuk

Komentarze

2
Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Zbigniew Rusek

Szkoda, że nie trafił do Widzewa Łódź. Gdyby trafił, to Widzew byłby już w ekstraklasie.

lundbalu

Gratuluje ,takich sportowcow wiecej ,chyle czola ,madry czlowiek .

plus.echodnia.eu/swietokrzyskie

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.