Kacper Dziedzic, student z Kielc, leci na Madagaskar! Przed wyjazdem zbiera pieniądze na sprzęt medyczny

Czytaj dalej
Ewa Łukomska

Kacper Dziedzic, student z Kielc, leci na Madagaskar! Przed wyjazdem zbiera pieniądze na sprzęt medyczny

Ewa Łukomska

Student medycyny z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach, Kacper Dziedzic, leci na Madagaskar. Nie będzie to jednak wycieczka, a wyjazd w ramach wolontariatu. Zanim uda się w podróż postanowił - w ramach działalności na rzecz Fundacji My Baobab - zebrać pieniądze na sprzęt medyczny, którego brakuje w trudno dostępnej części wyspy. Akcja już ruszyła i będzie kontynuowana przez prawie dwa kolejne miesiące.

- Pamiętam, gdy w gimnazjum rozmawiałem ze swoim nauczycielem na temat moich marzeń o Afryce. Żyłem wyobrażeniami o tym kontynencie przez 7 lat, aż w końcu wziąłem sprawy w swoje ręce. Nie myślałem o żadnym konkretnym kraju, a na pewno nie o Madagaskarze. Możliwość wyjazdu uzyskałem od Fundacji My Baobab, która na co dzień swoje środki i wysiłki kieruje przede wszystkim na wsparcie zdolnych Malgaszy w zdobywaniu wyższego wykształcenia, ale prowadzi również program wolontariatu dla młodych Polaków chcących podzielić się swoim czasem i energią - wyjaśnia Kacper Dziedzic, dodając: - Niestety, dostęp do nauki oraz opieki zdrowotnej na Czerwonej Wyspie jest płatny, a przez to - dla wielu mieszkańców - prawie niemożliwy. Serdecznie zachęcam do obserwowania i wspierania działań Fundacji, która realizuje piękne i szlachetne cele na rzecz "Wyspy na końcu Świata".

Kacper leci na Madagaskar razem z jeszcze jedną wolontariuszką Fundacji. Oboje będą zaangażowani we wszystkie działania, które pomogą wesprzeć placówkę, do której się udadzą.

- Docelowo planujemy pomagać w pielęgnowaniu oraz leczeniu chorych, którzy trafiają do szpitala przy placówce misyjnej w Berevo - w takim zakresie, w jakim oczywiście pozwalają nam na to ukończone 3 lata studiów medycznych. Jesteśmy też przygotowani, by uczyć angielskiego i organizować zajęcia sportowe dla dzieciaków - jak pokazuje doświadczenie osób z Fundacji My Baobab, wolontariusz musi być otwarty na różne potrzeby i przyjąć, że oferuje swój czas i energię do wsparcia działań goszczącej go placówki. Przez cały miesiąc będziemy tam w stu procentach dla lokalnej społeczności - mówi student kieleckiego Uniwersytetu i podkreśla: - Najczęściej takie wyjazdy pokazują, że w ostatecznym rozrachunku wolontariusz więcej zyskuje, niż daje od siebie.

Dlaczego Kacper zdecydował się, by placówkę w Berevo wesprzeć jeszcze przed wylotem na Madagaskar?

- Przygotowując się do wyjazdu, dużo myślałem o tym, jak najlepiej mogę wykorzystać swój pobyt na Madagaskarze. Przyszło mi do głowy, że poza zaangażowaniem swojego czasu i energii podczas pobytu na miejscu, moglibyśmy spróbować zakupić sprzęt medyczny, którego potrzebują w Berevo - stąd pomysł na zorganizowanie zbiórki. Już pierwsze chwile tej akcji pokazały mi, ile dobrych ludzi mam wokoło. Wiele osób angażuje się w promocję tego wydarzenia oraz wspiera je finansowo - zaznacza Kacper.

Jak mówi, zapotrzebowanie placówki medycznej jest różnorodne.

- Pragniemy kupić przede wszystkim inkubator i inne proste przyrządy, których brak powoduje duże problemy. Wiele z nich można łatwo rozwiązać. Na przykład kupując przyrząd do usuwania woskowiny z uszu, pomożemy ludziom, którzy próbując radzić sobie z czyszczeniem uszu we własnym zakresie, tym, co mają pod ręką - trawą czy kamykami - w efekcie uszkadzają sobie słuch. Ponieważ placówka w Berevo jest położona w trudno dostępnym regionie, oddalonym od najbliższego większego skupiska ludzkiego o 2 dni drogi, potrzebne są tam również tak podstawowe przyrządy jak ciśnieniomierz i termometry - mówi wolontariusz.

Pieniądze na sprzęt medyczny zbierane są za pośrednictwem portalu zrzutka.pl. Głównym celem jest 20 tysięcy złotych, jednak już po zebraniu połowy tej kwoty pomoc będzie możliwa, ale w ograniczonym zakresie. Za 10 tysięcy złotych uda się kupić inkubator, ciśnieniomierz, termometry oraz gruszki lub strzykawki do wyciągania woskowiny. Jeśli jednak zebrana suma przekroczy 20 tysięcy złotych, dodatkowo możliwy będzie zakup aparatu EKG, koncentratu tlenu, przyrządu do odsysania wydzielin oraz stojaków na kroplówki. Wybór tego sprzętu oczywiście nie jest przypadkowy.

- Przygotowując się do wyjazdu i organizując zbiórkę działamy, jak wspominałem, z Fundacją My Baobab, która od 11 lat współpracuje z placówkami na Madagaskarze. Dzięki temu mogliśmy dobrze określić zakres zakupów. To pilnie potrzebny sprzęt, który pozwoli wesprzeć placówkę medyczną, w której będziemy pracować. Przyznam, że zapotrzebowanie w tamtym regionie jest znacznie większe niż inkubator, EKG czy ssaki medyczne, na które zbieramy pieniądze. Potrzebny jest również droższy sprzęt, taki jak sonda do USG, czy automat do morfologii. Jestem jednak dobrej myśl i mocno wierzę, że wkrótce i ten sprzęt zostanie dostarczony do tamtejszego szpitala - podsumowuje Kacper Dziedzic, zaznaczając, że do wyjazdu przygotowuje się z jeszcze jednym wolontariuszem Fundacji My Baobab i działania przedwyjazdowe, takie jak zbiórka na sprzęt medyczny czy prezentacje w szkołach realizują wspólnie.

Więcej informacji na temat tego, w jaki sposób wesprzeć ten szczytny cel można znaleźć po adresem: https://zrzutka.pl/wwtp9n#.

Ewa Łukomska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.echodnia.eu/swietokrzyskie

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.