Seks nasz pandemiczny, czyli dlaczego po lockdownie potrzebujemy rehabilitacji seksualnej

Czytaj dalej
Fot. www.pixabay.com
Dorota Witt

Seks nasz pandemiczny, czyli dlaczego po lockdownie potrzebujemy rehabilitacji seksualnej

Dorota Witt

Życie w pandemii, czyli praca online, szkoła online, kultura online, podróże online. A seks? Seks online. W czasie lockdownu znacznie wzrosła oglądalność porno w sieci i chęć nawiązywania kontaktów erotycznych online. Cyberseks to jednak nie tylko przyjemności. O potrzebie rehabilitacji seksualnej po pandemii opowiadają bydgoscy seksuolodzy, prof. Bassam Aouil i dr Magdalena Grabowska, współautorzy monografii „Psychospołeczne i seksualne konsekwencje pandemii Covid-19. Wyzwanie dla terapeutów".

Lockdown pobudzał libido, bo w końcu mieliśmy trochę więcej czasu na romantyczne uniesienia czy przeciwnie - odbierał ochotę na romantyczne uniesienia, bo nie dość, że czuliśmy się skrępowani ciągłą obecnością wszystkich domowników to jeszcze byliśmy zestresowani widmem ciężkiej choroby?

Prof. Bassam Aouil: Na początku lockdownu na ogół ludzie częściej uprawiali seks w małżeństwach i stałych związkach. Ale wcale nie dlatego, że mieli na bliskość i czułość większą ochotę. Raczej: po to właśnie, by zapomnieć o strachu i przezwyciężyć na chwilę ciągłe poczucie zagrożenia albo z nudy.

W lockdownie rozpoczęła się gorączka seksu online. Odnotowano gigantyczny wzrost zainteresowania aplikacjami służącymi do nawiązywania kontaktów erotycznych, wzrósł popyt na gadżety urozmaicające cyberseks. Prognozowano nawet, że jeśli pandemia i związany z nią lockdown przedłuży się o rok, rozwój technologii związanej z cyberseksem będzie konkurował skalą z przemysłem narkotykowym.

Dr Magdalena Grabowska: Bo jak już sobie tak obok leżymy, to nie wypada, żeby nic się nie zadziałało, trzeba uprawiać seks, żeby się nie marnowało...

A więc pandemia wpłynęła korzystnie na aktywność seksualną Polaków: kochaliśmy się częściej...

Prof. Bassam Aouil: Z badań zespołu prof. Zbigniewa Izdebskiego na temat seksu w pandemii wynika rzeczywiście, że nie było źle. Może nie z wynikami ale z wnioskami z badań można z nim dyskutować...

Seks nasz pandemiczny, czyli dlaczego po lockdownie potrzebujemy rehabilitacji seksualnej
Nadesłane Prof. Bassam Aouil, psycholog i seksuolog. Profesor nadzwyczajny UKW, UMK i WSB. Prezes Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwo Terapeutycznego.

Wspomniane badania pokazują, m.in., że 51 proc. Polaków pozytywnie oceniło swoje życie seksualne w czasie pandemii oraz że zanotowano wzrost zainteresowania seksem u 22 proc. mężczyzn (głównie młodych) i 13 proc. kobiet (głównie młodych). Te liczby podlegają dyskusji?

Prof. Bassam Aouil: Chodzi o to, że nie wystarczy zapytać Polaków, czy uprawiali seks w pandemii, by mieć pełen obraz naszej aktywności seksualnej w czasie pandemii. Warto zastanowić się, jak często uprawialiśmy seks, jaki to był seks: czy to były uniesienia osób zakochanych, spragnionych siebie czy zbliżenia niejako wymuszone, wynikające z przekonania o zobowiązaniach wobec drugiej osoby, a może to był seks zamiast czegoś (bo przecież inne aktywności mieliśmy ograniczone), jak Polacy zmienili swoje zachowania seksualne w pandemii, czy doświadczali innej niż dotąd aktywności seksualnych, jaki seks był dla nich dostępny, co ich w lockdownie ograniczało w realizacji potrzeb...

Dr Magdalena Grabowska: Ochotę na seks hamował strach przed zakażeniem, także ten nieuświadamiany. Stres zawsze obniża libido. W bardzo różny sposób reagowaliśmy na pandemię, na przedłużające się poczucie zagrożenia, właściwie u każdego z nas pozostawiło to jakiś ślad. Lęk przed zachorowaniem, ale i przed zarażeniem bliskiej osoby i spowodowaniem u niej choroby, która może doprowadzić do śmierci, wywoływał stres, a trudne emocje wywoływały choroby i bóle somatyczne, co też nie sprawiało, że nabieraliśmy większej ochoty na łóżkowe igraszki.

Prof. Bassam Aouil: Dość przypomnieć, że Światowe Stowarzyszenie Zdrowie Seksualnego (WAS) proponowała wybieranie określonych pozycji seksualnych jako tych, które zmniejszają prawdopodobieństwo zarażenia się od partnera podczas stosunku.

Tylko bez całowania.

Dr Magdalena Grabowska: Dla wielu par wyzwaniem było wytrwanie w domu z tą „drugą połówką" przez dłuższy czas 24 godziny na dobę. Czasem to był ratunek dla związku, bo pandemia zadziałała niemal jak terapia: skłoniła partnerów do skierowania uwagi na drugą osobę, na poświęcenie jej czasu. Nagle, po latach wymówek, powtarzanych także w gabinecie specjalisty podczas kolejnych sesji terapii małżeńskiej - że się nie da, bo domowe obowiązki, bo trzeba pójść na wywiadówkę, realizować swoje zainteresowania, zakupy zrobić, a potem to już nie ma sił i czasu na randkę z żoną czy mężem - znalazł się moment na to, by wspólnie obejrzeć film, posadzić kwiaty w ogrodzie, pójść na spacer, porozmawiać. Ale dla par, których problemy nie sprowadzały się do braku czasu na randkę, a które funkcjonowały obok siebie niejako siła rozpędu, pandemia była laboratorium doświadczalnym, konfrontacją z rzeczywistością. Mieliśmy czas, by przyjrzeć się drugiej osobie z bliska i nie było dokąd uciec przed tym, co zobaczyliśmy. Nagle okazywało się że: „ja nie mogę z nim dłużej żyć", „nie o to mi w życiu chodziło", „nie z tą osobą chcę budować przyszłość". I te związki się rozpadały. Może i lepiej. Rolą terapii małżeńskiej nie zawsze jest uratowanie związku (na pewno nie za wszelką cenę). Czasem dwóm osobom będzie lepiej osobno. Choć rozstanie nigdy nie jest niczym przyjemnym.

Seks nasz pandemiczny, czyli dlaczego po lockdownie potrzebujemy rehabilitacji seksualnej
Nadesłane Dr Magdalena Grabowska, psycholożka i seksuolożka, pracownik Instytutu Psychologii UKW w Bydgoszczy.

Prof. Bassam Aouil: Zawsze płacimy za nieudaną relację. Różnica jest taka, że czasem koszty ponosimy jednorazowo, a czasem płacimy przez lata na raty.

Przebywanie bez przerwy nawet z ukochaną osobą bywa trudne...

Dr Magdalena Grabowska: Rozmawiałam z pacjentkami, które opowiadały, że do tej pory sądziły, że uwielbiają się przytulać, uwielbiają czułość okazywaną przez partnerów na co dzień. A po kolejnych tygodniach spędzonych w domu z partnerem, który a to przytuli, a to pogłaszcze po policzku, a to muśnie w uszko - wcale nie, po to, by doprowadzić do zbliżenia, a tak, po prostu – mają tej cielesności, tej czułości po kokardę. Więcej nawet - odczuwają drętwienie na myśl, że on znów podejdzie i obejmie ramieniem. Nie dlatego, że nie kochają, a dlatego, że ich potrzeba czułości, dotyku została zaspokojona (problem w tym, że jego jeszcze nie). I jak tu teraz o tym porozmawiać?

Lockdown minął. Po co do tego wracać?

Prof. Bassam Aouil: W czasie pandemii dużo mówiło się o zdrowiu psychicznym Polaków, o wpływie izolacji na rozwój dzieci, na kondycję psychiczną seniorów, ale to właśnie teraz, kiedy wracamy do „normalności”, trzeba mówić o tym, co w nas zmienił czas pandemii, trzeba zmierzyć się z konsekwencjami i wyciągnąć wnioski, by terapia osób, które tego potrzebują (a pandemia w wielu przypadkach pogorszyła jeszcze stan osób zmagających się z zaburzeniami psychicznymi) przyniosła skutki. Zwłaszcza, że nie możemy mieć pewności, że lockdown się nie powtórzy. Teraz właśnie mamy szansę, by wypracować narzędzia, które pomogą nam przejść przez czas izolacji w przyszłości. Polskie Towarzystwo Terapeutyczne jako pierwsze wzięło się za opracowanie monografii na ten temat. To rodzaj przewodnika dla terapeutów. Wskazujemy w nim, m.in., z jakimi problemami w życiu seksualnym po czasie pandemii mogą się mierzyć pacjenci i jak pomóc im z nich wyjść.

Dla wielu par wyzwaniem było wytrwanie w domu z tą „drugą połówką" przez dłuższy czas 24 godziny na dobę. Czasem to był ratunek dla związku, bo pandemia zadziałała niemal jak terapia: skłoniła partnerów do skierowania uwagi na drugą osobę, na poświęcenie jej czasu.

Jakich problemów w życiu seksualnym narobiła nam pandemia?

Dr Magdalena Grabowska: Bardzo wiele osób w czasie pandemii, zwłaszcza w pierwszym lockdownie, wpadło w pułapkę. Hasło „zostań w domu” oznaczało w praktyce tyle, że: albo ta partnerka seksualna (ten partner) albo żadna (żaden), dla wielu pożądana partnerka (czy partner) stała się nieosiągalna z uwagi na ograniczenia. To, że w pandemii Polacy może częściej uprawiali seks w stałych związkach nie znaczy, że wszystkich to satysfakcjonowało. Nie można było łatwo wyjść na spotkanie z kochanką czy kochankiem. A ucięcie tej relacji wcale nie musiało służyć stałemu związkowi, bo często bywa, że relacja pozamałżeńska budowana jest po to, by ratować ten stały związek, w którym (przynajmniej jednej ze stron) czegoś brakuje, ale z którego (z wielu powodów) ta strona nie chce rezygnować.

Prof. Bassam Aouil: W lockdownie rozpoczęła się gorączka seksu online. Odnotowano gigantyczny wzrost zainteresowania aplikacjami służącymi do nawiązywania kontaktów erotycznych, wzrósł popyt na gadżety urozmaicające cyberseks. Prognozowano nawet, że jeśli pandemia i związany z nią lockdown przedłuży się o rok, rozwój technologii związanej z cyberseksem będzie konkurował skalą z przemysłem narkotykowym. Ale podczas terapii temat seksu od razu wywołuje kolejne - temat relacji, znaczenia i funkcji seksu dla pary.

Dr Magdalena Grabowska: Z dużym problemem mierzyły się osoby, które nie mają stałych partnerów seksualnych, a - nazwijmy to - partnerów okazjonalnych. Przed pandemią nie było problemu, by poznawać nowe osoby, chodzić na randki. A w pandemii? Lockdown uderzył w schematy, dlatego tak destrukcyjnie wpływał na naszą psychikę - nie mogliśmy w określonych sytuacjach reagować tak, jak się przyzwyczailiśmy. Nawet jeśli udało się kogoś poznać w sieci i pojawił się temat randki - gdzie pójść, skoro restaurację zamknięte, kina zamknięte, na spacer tylko w masce i z zachowaniem dystansu...

Prof. Bassam Aouil: Została masturbacja, oglądanie pornografii (coraz brutalniejszej, bo pojawia się potrzeba dostarczania coraz silniejszych bodźców, coraz większej stymulacji) i seks online (z użyciem coraz bardziej wymyślnych gadżetów...). W porządku, jeśli spełniało to swoją rolę jako element urozmaicenia życia seksualnego. Ale co, gdy pandemia się kończy a zostaje uzależnienie - od tych aktywności? Jak z niego wyjść? Jak wrócić do czułych kontaktów bezpośrednich? Jest i druga strona medalu - kiedy partner wciąż namawia do wspólnego oglądania filmu albo do wspólnej masturbacji, jeśli inaczej już nie chce, nie potrafi, w głowie drugiej osoby pojawia się pytanie: czy ze mną wszystko w porządku To też obniża libido, bywa że prowadzi do impotencji seksualnej.

Skoro wszystko mieliśmy online, to może i bliskość online dawała satysfakcję?

Prof. Bassam Aouil: Pytanie, na ile to była autentyczna bliskość, na ile wymuszona? W szczególnie trudnej sytuacji znalazły się osoby, które dopiero co poznały partnera lub partnerkę. Słyszałem pytania: „czy ja muszę zgodzić się na seks online? Co pomyśli o mnie ta nowo poznana osoba - stwierdzi pewnie, że nie jestem otwarta na nowe doświadczenia seksualne". Z jednej strony te osoby czuły pragnienie i potrzebę seksu oraz zobowiązanie wobec osoby, z którą zdążyły wejść w związek, ale potem nastąpił lockdown i odebrał możliwość spotykania się, pracowania nad tą relacją, ale z drugiej strony - nie umiały zaakceptować faktu, że miałyby rozebrać się przed kamerą, dotykać się, że ktoś miałby na to patrzeć, może to nagrywać. Pojawiały się wątpliwości skutecznie hamujące przed podjęciem takiej aktywności seksualnej: co będzie, jeśli ten nowo poznany partner czy partnerka to nagra i zobaczą to osoby niepowołane, jeśli do mojego pokoju ktoś wejdzie w trakcie - w końcu cała rodzina w domu. No i co dalej ze związkiem po doświadczeniu seksu online? Co, gdy już będzie można się spotykać? Po prostu będziemy uprawiali seks jak gdyby nigdy nic? Zwykle brakuje takiej rozmowy między partnerami.

Co więc robić teraz?

Prof. Bassam Aouil: Koniecznie postawić na edukację seksualną, taką poszerzoną o wątek aktywności seksualnej w lockdownie.

Dr Magdalena Grabowska: Ale to może nie być takie proste. Okazuje się, że w czasie nauki zdalnej w wielu szkołach zrezygnowano z prowadzenia online lekcji wychowania do życia w rodzinie (nie zawsze to była strata dla uczniów, bo poziom tych lekcji czasem pozostawia wiele do życzenia). Polska młodzież została w tym trudnym czasie kompletnie pozbawiona dostępu do szkolnej edukacji seksualnej.

Prof. Bassam Aouil: Odbierali inną - w domach. Jeden z moich pacjentów powiedział: „dobrze wiem, że rodzice czasem nieźle się gimnastykują, żeby mieć dla siebie wolną chatę, a teraz nie mogą znaleźć nam zajęcia poza domem". Właśnie: bo rodzice nie prowadza z dziećmi rozmów, które mogłyby zacząć się tak: „słuchajcie, mamy swoje potrzeby, chcielibyśmy, żebyście poszli na godzinę na spacer albo włączyli głośno muzykę". No nie, takie zdanie raczej w polskim domu nie padnie. Prędzej rodzice ograniczą realizację swoich potrzeb seksualnych. Poza edukacją, jest też konieczność rehabilitacji seksualnej. Trzeba przepracować doświadczenia cyberseksu, by móc na nowo czerpać przyjemność i satysfakcję z intymnych zbliżeń już bez pośredników. Trzeba dać pacjentom narzędzia, by mogli wyjść z uzależnienia od pornografii, masturbacji, seksu online.

Dr Magdalena Grabowska: Trzeba leczyć z innych powikłań, jakie w życiu seksualnym spowodował lockdown, a to, m.in., komplikacje w relacjach, bóle i choroby somatyczne, obniżone libido, wstręt odczuwany na myśl o bliskości.

Dorota Witt

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.echodnia.eu/radomskie

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.