Paweł Mazur historyk, pracownik IPN, Oddział w Krakowie

Ameryka solidarna z Polską

Generał Jaruzelski ogłasza stan wojenny Fot. wikipedia Generał Jaruzelski ogłasza stan wojenny
Paweł Mazur historyk, pracownik IPN, Oddział w Krakowie

Medialnym podsumowaniem uroczystości związanych z Solidarity Day była audycja telewizyjna „Let Poland be Poland”, wyemitowana dzień później, a więc 31 stycznia.

Jak po latach wspominał jeden z doradców prezydenta Ronalda Reagana, na wieść o użyciu siły przez aparat państwa komunistycznego wobec własnego narodu, amerykański przywódca wpadł w gniew. Nawiązując do masowego ruchu społecznego, jakim była „Solidarność”, Reagan pisał w swym dzienniku: „Nie możemy pozwolić, by to powstanie przeciwko komunizmowi załamało się, bo nie wyciągnęliśmy pomocnej dłoni. Zapewne drugiej takiej okazji w życiu nie będziemy mieli”.

Wprowadzenie stanu wojennego początkowo spotkało się z powściągliwymi reakcjami rządów państw zachodnich. Ich zachowawcza postawa stała w sprzeczności z głosami tamtejszej opinii publicznej, która oburzona próbą zdławienia opozycji za pomocą czołgów, szybko i jednoznacznie wsparła polskie społeczeństwo. Wyraźnym przejawem solidarności z Polską były organizowane na całym świecie demonstracje potępiające stan wojenny.

I choć po kilku dniach udało się wypracować stanowisko Zachodu, które obejmowało m.in. żądanie uwolnienia aresztowanych, przywrócenia swobód obywatelskich oraz wznowienia rozmów władz z przedstawicielami Kościoła katolickiego i „Solidarności”, to już zgody partnerów USA na ostrzejsze kroki wobec PRL nie było. Sankcje ekonomiczne, bo o nich tu mowa, zostały ogłoszone przez prezydenta Ronalda Reagana tylko w imieniu Stanów Zjednoczonych. Stało się to w dniu 23 grudnia 1981 r. Sześć dni później prezydent oznajmił wprowadzenie sankcji wobec Moskwy, uznając jej bezpośrednią odpowiedzialność za sytuację w Polsce.

Istotnym aspektem polityki administracji amerykańskiej, poprzez który zamierzano oddziaływać na sytuację Polski była sfera propagandowa, określana mianem retoryczno-symbolicznej. Dzięki niej międzynarodowa opinia publiczna, a zwłaszcza sami Polacy mieli mieć przekonanie, że w obliczu stanu wojennego władze USA opowiadają się po stronie polskiego narodu. Elementem wpisującym się w poetykę symboliki był fragment orędzia bożonarodzeniowego Reagana z 23 grudnia 1981 r. Znalazł się w nim apel do społeczeństwa amerykańskiego o zapalenie w wigilijny wieczór świeczki i ustawienie jej w oknie domu, co miało oznaczać solidarność z polskim narodem.

Dzień Solidarności

Podobny wydźwięk miał Dzień Solidarności z Polską (Solidarity Day), ustanowiony specjalną proklamacją Reagana. Wyznaczony na 30 stycznia 1982 r., zakładał obchody w postaci spotkań, demonstracji, wieców, nabożeństw i innych wyrazów wsparcia dla narodu polskiego. Okazaniu solidarności z Polakami miało towarzyszyć wezwanie do zakończenia represji, uwolnienia zatrzymanych opozycjonistów oraz do wznowienia wewnętrznego dialogu i pojednania w zgodzie z podstawowymi prawami człowieka.

Dzień Solidarności spotkał się z żywym odzewem także wśród polskiego społeczeństwa, o czym świadczyły meldunki krakowskiej MO i SB z przełomu stycznia i lutego 1982 r. Ulotki wzywające do zapalenia w dniu 30 stycznia świeczek i wystawienia ich w oknach domów jako gestu poparcia dla działaczy „Solidarności” pojawiły się na szybach wystawowych nowohuckich sklepów. Funkcjonariusze SB odnotowali też pojawienie się w budynkach mieszkalnych miasta ulotek, w których nawoływano do ogólnopolskiego bojkotu prasy i wygaszenia świateł w domach oraz zapalenia świec w oknach w ramach wspomnianej akcji. Zainteresowanie SB wzbudziła ponadto informacja o „akcji świeczkowej” przygotowywanej przez pracowników szpitala im. Narutowicza w Krakowie. Zaplanowana na 30 stycznia, miała polegać na zgaszeniu o godz. 18 świateł i zapaleniu świec w oknach szpitalnych oraz ubraniu się personelu na czarno. W tym samym dniu, tj. 30 stycznia, w domu studenckim Akademii Medycznej w wielu oknach o godz. 19:30 studenci zapalili świece.

Let Poland be Poland

Swoistym medialnym podsumowaniem uroczystości związanych z Solidarity Day była audycja telewizyjna „Let Poland be Poland”, wyemitowana dzień później, a więc 31 stycznia. Program nawiązujący swym tytułem do pieśni wykonywanej przez Jana Pietrzaka („Żeby Polska była Polską”) sam w sobie był przedsięwzięciem dość nietypowym. Poruszając bowiem doniosłe problemy, przybrał konwencję show, w którym obok przywódców państw i polityków świata zachodniego wystąpiły gwiazdy kina i estrady, takie jak np. Charlton Heston (jako prowadzący), Kirk Douglas, Henry Fonda, Frank Sinatra, zespół muzyczny Abba, a także inni przedstawiciele świata kultury: Czesław Miłosz, Mścisław Rostropowicz czy Orson Welles. Odczyty dramatyczne w wykonaniu znakomitych aktorów, przeplatane deklaracjami poparcia i oświadczeniami przywódców, takich jak Margaret Thatcher, François Mitterrand, Helmut Schmidt i wielu innych, uzupełniały sceny z odbywających się na całym świecie wieców pro-solidarnościowych oraz wypowiedzi polskich emigrantów.

Warto wspomnieć, że niezwykłość programu wynikała także z jego zamierzonego, globalnego charakteru. Przeprowadzenie emisji zaplanowano bowiem w formie przekazu satelitarnego. Miało to pomóc w dotarciu do jak największej liczby widzów i szerokim rozpowszechnieniu polskiej sprawy. Co więcej, odpowiedzialny za realizację tego projektu szef amerykańskiej agencji informacyjnej USIA, Charles Z. Wick, był zwolennikiem koncepcji tzw. „wielkiego wybuchu”. Według tych założeń szum medialny wokół programu był równie ważny jak sam program. Stąd połączenie rozrywki z polityką. Nieocenione okazały się także kontakty Wicka oraz producenta „Let Poland be Poland”, Martina Pasetty, w Hollywood, dzięki czemu udało się zapewnić udział gwiazd show businessu.

Reżimowe reakcje

Sam program jeszcze przed emisją spotkał się z krytyką niektórych zachodnich dziennikarzy. Cytowano opinie części dyplomatów amerykańskich, którzy mieli obawiać się, że będzie to nieskuteczne, propagandowe widowisko. Co zrozumiałe, głosy sprzeciwu i krytyki padały zarówno ze strony sowieckiej, jak i peerelowskiej. Rosjanie określali inicjatywę amerykańską jako „potok kłamstw i pomówień”. Z kolei rzecznik rządu Jerzy Urban, podkreślał rolę prezydenta Reagana, jako tego, który zaakceptował ideę „spektaklu szkalującego państwo polskie”.

Analizując reakcje władz na emisję „Let Poland be Poland” można powiedzieć, że przyjęły one taktykę zdecydowanej krytyki i dyskredytacji działań strony amerykańskiej. Widać to na przykładzie artykułów publikowanych zarówno w tzw. „Gadzim Echu”, gazecie ukazującej się w Krakowie przez pierwsze tygodnie stanu wojennego (w miejsce „Gazety Krakowskiej”, „Dziennika Polskiego” i „Echa Krakowa”), jak i w okresie późniejszym, kiedy „Gazeta Krakowska” wychodziła już samodzielnie. Jeszcze przed emisją programu, pod koniec stycznia 1982 r. z jednej strony drukowano oświadczenia Urbana, charakteryzującego stan wojenny jako skutek działań „polskich ekstremistów” oraz podkreślającego różnice w stanowisku władz USA i państw NATO wobec sytuacji w Polsce. Z drugiej zaś podważano skuteczność inicjatywy administracji prezydenta Reagana, informując m.in. o możliwości odłożenia „amerykańskiego show na półki”.

Negatywne oceny były ferowane także po premierze programu. Za przykład może tu posłużyć felieton Brunona Rajcy w „Gazecie Krakowskiej” z 9 lutego. Autor starał się za wszelką cenę zdezawuować i ośmieszyć „Let Poland be Poland”. Wskazywał, że do uczestnictwa nie dopuszczono osób najbardziej zainteresowanych, a więc funkcjonariuszy CIA. Bo to oni, według oficjalnej interpretacji władz komunistycznych, dokładali starań, „żeby Polska nie była Polską”. Rajca uderzał także w polskich ambasadorów, Zdzisława Rurarza i Romualda Spasowskiego, którzy w obliczu stanu wojennego porzucili służbę dyplomatyczną i poprosili o azyl na Zachodzie. Nazywając ich „stworzeniami czułymi na krzywdę wyniesioną z biedy i poniżenia”, ironicznie życzył im, aby nie rozczarowali się do demokracji w Stanach Zjednoczonych. Podważając wiarygodność Rurarza przypominał, że był on w przeszłości doradcą ekonomicznym Edwarda Gierka, za czasów którego powstała pieśń Pietrzaka „Żeby Polska była Polską”.

Nie ulega wątpliwości, że Dzień Solidarności był cennym projektem. Nagłośnił na arenie międzynarodowej problem niezależnego związku zawodowego oraz demokratycznej opozycji w Polsce. Zmobilizował też polskie społeczeństwo do zamanifestowania sprzeciwu wobec działań komunistycznego reżimu.

Paweł Mazur historyk, pracownik IPN, Oddział w Krakowie

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.echodnia.eu/radomskie

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.