Akcja: renowacja! Rzeczy nie wyrzucajmy, tylko naprawiajmy

Czytaj dalej
Fot. fb
Małgorzata Oberlan

Akcja: renowacja! Rzeczy nie wyrzucajmy, tylko naprawiajmy

Małgorzata Oberlan

Pogotowia krawieckie, renowacja torebek, butów i mebli – takie punkty cieszą się coraz większą popularnością. – Nie możemy zaśmiecać ziemi szmatkami za 20 złotych z sieciówek. Zresztą to już od dawna nie jest w trendach – mówi Agnieszka Tempska. Jej pogotowie krawieckie jest jednym z wielu obleganych w regionie.

Pogotowia krawieckie, renowacja torebek, butów i mebli – takie punkty cieszą się coraz większą popularnością. – Nie możemy zaśmiecać ziemi szmatkami za 20 złotych z sieciówek. Zresztą to już od dawna nie jest w trendach – mówi Agnieszka Tempska. Jej pogotowie krawieckie jest jednym z wielu obleganych w regionie.

Agnieszka Tempska nie szyje niczego nowego. Kolejny już rok ubrania skraca lub przedłuża, poszerza lub zwęża, łata, przerabia. –Każda taka uratowana rzecz i błysk w oku zadowolonego klienta to dla mnie frajda. Kocham to, co robię. Nieskromnie powiem, że tę moją pasję i wieloletnie doświadczenie krawieckie ludzie doceniają. Zleceń jest masa – uśmiecha się pani Agnieszka, prowadząca pogotowie krawieckie na Osiedlu Leśnym w Bydgoszczy.

„Moje maszyny buntują się przeciwko temu plastikowi”

Coraz więcej kobiet (ale i panów przybywa!) ma dość zapychania szafy kolejnymi nabytkami z odzieżowych sieciówek. Wyraźnie widać kilka trendów. Po pierwsze, docenianie jakości i trwałości rzeczy. Po drugie, ekologiczną świadomość i chęć życia w zgodzie z ideą zero waste. Po trzecie wreszcie, antykonsumpcjonizm. Nie bez znaczenia ostatnio jest też sytuacja ekonomiczna: inflacja i podwyżki dyktują nam bardziej racjonalne podejście do zakupów.

– Nie możemy zaśmiecać ziemi kolejnymi szmatkami za 20 złotych z sieciówek. Świadomość tego ma większość moich klientów, co mnie bardzo cieszy. Zresztą, takie ubieranie się od dawna nie jest w trendach – mówi Agnieszka Tempska. I dodaje, że jej maszyny wręcz buntują się przeciwko „temu plastikowi” z sieciówek, jak określa tanie materiały. Nie chcą szyć i już!

A co jest dziś w trendach? Ot, chociażby stylizacje oparte o przynajmniej jeden element garderoby z lat 70. czy 80. minionego stulecia. Ale, uwaga! Oryginalny. – Bardzo wiele pań, młodszych i dojrzalszych, kupuje teraz ubrania z tamtych lat na Vinted i przychodzi z nimi do mnie, prosząc o przeróbki. Doceniają gatunek i skład tkanin, krój, trwałość, oryginalność – mówi krawcowa.

Pani Agnieszka na co dzień przerabia praktycznie wszystko: suknie ślubne, kreacje imprezowe, ale i najzwyklejsze sukienki, spódnice, płaszcze, spodnie. Zanim otworzyła swoje pogotowie krawieckie, długie lata przepracowała jako krawcowa w renomowanych szwalniach. Ma doświadczenie w krawiectwie męskim, co jest rzadkie na rynku. W Bydgoszczy wielu już wie, że jeśli przerobić trzeba męski garnitur czy płaszcz, uderzać trzeba właśnie do niej – na ulicę Czerkaską.

Wyzwania, których długo nie zapomni? Piękna suknia ślubna, którą poszerzyć trzeba było aż o 20 centymetrów („Udało się!”) i garnitur pana młodego, któremu tuż przed ślubem lekarz włożył rękę w gips („Tak rękaw przerobiłam, że nikt nie zauważył gipsu”). – Każda taka uratowana rzecz to satysfakcja – podkreśla.

Prywatnie pani Agnieszka żyje w zgodzie z zasadami, którym hołduje w pracy. Dba o środowisko, stara się żyć zdrowo. Biega, ćwiczy i morsuje, co po godzinach spędzanych przy maszynie do szycie jest jej niezbędne niczym tlen. Nikt nie daje jej tylu lat, na ile wskazuje jej PESEL. I niech tak zostanie!

Alternatywna w Toruniu szyje z odzysku i udostępnia maszyny na godziny

Pogotowia krawieckie działają już w wielu miejscowościach regionu. W Toruniu znane stało się to na Bydgoskim Przedmieściu, prowadzone przez Fundację Alternatywna. To organizacja, która z oddaniem działa na rzecz zero waste. Projektuje, szyje i przerabia rzeczy, bazując na „odzysku”, czyli materiałach pozyskanych od innych. Chodzi o to, by surowiec się nie marnował. Powstają w ten sposób prawdziwe cuda, a pomysły inspirują innych. Ostatnio na przykład – patent na efektowne torebki-nerki, wykonane wyłącznie z materiałów z tzw. trzeciego obiegu.

Poza tym Fundacja Alternatywna prowadzi warsztaty krawieckie zero waste i regularnie uskutecznia też akcję „Maszyny na godziny”. W każdą pierwszą sobotę miesiąca udostępnia swoje maszyny w pracowni przy ul. Reymonta tym, którzy chcą coś skrócić, przedłużyć, poszerzyć, załatać. Zainteresowanie taką możliwością jest duże – wcześniejsze rezerwacje maszyn przebiegają błyskawicznie. Najbliższe „Maszyny na godziny” – już w grudniu.

Szerszej publiczności Alternatywna dała się poznać na listopadowym Pchlim Targu na toruńskim targowisku Manhattan. Uruchomiła tutaj bezpłatne pogotowie krawieckie, czyli punkt naprawczy odzieży. Wystarczyły uśmiech i dobre słowo, by krawcowa przeszyła, wszyła, podłożyła itd., albo fachowo doradziła, jak uratować dżinsy czy kurtkę. „Nie wyrzucajmy, naprawiajmy!” – apelowała przy tej okazji Fundacja. Bo i taki właśnie jest, w najprostszych słowach, cel tego działania.

Nie tylko ubrania, czyli renowacja skór, torebek i butów też jest w cenie. A meble to osobna historia!

„Stary nowy but” to pracownia renowacji obuwia w Torunia, które zasłużenie cieszy się uznaniem klientów. Podkreślmy od razu, że takich zakładów renowacji butów, a czasem też od razu szerzej – torebek, kurtek i innych wyrobów skórzanych – w regionie przybywa. I większość na brak klienteli nie narzeka.

W Toruńskiej pracowni przy ul. Grudziądzkiej z naszymi ukochanymi butami potrafią zrobić cuda. Wyczyszczą, zakonserwują, naprawią podeszwy i nie tylko, przywrócą obuwiu wygląd prawie fabryczny. Zgłaszają się tutaj ci, którzy nie zamierzają wygodnych i dobrych gatunkowo wyrzucać tylko dlatego, że coś w nich pękło albo skóra straciła blask.

Co „Stary nowy but” ma w ofercie? Np. odmalowanie elementów buta (skóra licowa, zamsz, materiał tekstylny), odmalowanie podeszwy, nowe sznurówki, impregnację. Ceny? Od 100 zł w górę. Na facebookowym profilu pracowni obejrzeć można przykłady butów, którym rzemieślnicy przywrócili dawny blask. Naprawdę robią wrażenie! Jednymi z najczęściej trafiających na warsztat butów są te sportowe. Ich metamorfozy są naprawdę spektakularne i pokazują, że popularnych „adidasów” czy „nike” naprawdę po dwóch-trzech latach nie trzeba wyrzucać do śmietnika.

Renowacji poddają się świetnie w fachowych rękach także torby, torebki, walizki, skórzane kurtki. Dawniej powiedzielibyśmy po prostu, że „idziemy do kaletnika”. Dziś działają „pracownie renowacji skór”. I dobrze! Brzmi bardziej prestiżowo, co ratowaniu rzeczy tylko służy.

Osobnym tematem, godnym książki, jest renowacja starych mebli. W tej dziedzinie specjalistów nie brakuje zarówno w Bydgoszczy, jak i w Toruniu. Jedni lepiej czują się w tapicerce, inni w przywracaniu blasku sprzętom drewnianym czy skórzanym. Dla wielu osób samodzielne renowacje, konserwacje i naprawy stały się prawdziwą pasją. Stąd też wielka popularność blogów na ten temat i grup w mediach społecznościowych typu „Renowacja mebli moje hobby”, na których powymieniać można się doświadczeniami.

WARTO WIEDZIEĆ: Zero waste dla początkujących

Zanim wyrzucisz – pomyśl, czy można to naprawić

Producenci zadania nam nie ułatwiają – nie mają w tym żadnego interesu, zależy im, abyśmy jak najszybciej kupili nowy produkt. Części zamienne są drogie i trudno dostępne, a serwisy nieliczne – ogólnie producent robi wszystko, aby przekonać cię, że naprawa jest nieopłacalna. Całe szczęście są inne możliwości. Poczytaj na forach – może ktoś wie, jak naprawić daną rzecz, popytaj o lokalne „złote rączki” i krawców, poszukaj powstających w coraz to nowych miejscach „repair cafes”, zapytaj na lokalnej grupie facebookowej o tematyce „zero waste”.

Wyrzucamy mnóstwo rzeczy, które można naprawić: odzież z rozpruciem, zepsutym suwakiem, rozdarciem lub plamą, „zepsute” urządzenie RTV, zwykle jedynie z przepalonym bezpiecznikiem lub uszkodzonym złączem czy kablem, buty z odklejoną podeszwą, okulary, z których wypadła jedna malutka śrubka i dziesiątki innych. Naprawiając je, oszczędzamy mnóstwo pieniędzy i nie generujemy niepotrzebnych śmieci.

A może coś da się przerobić? „Przypalony żelazkiem dół sukienki można odciąć i zrobić z niej krótką, ze starych jeansów można uszyć super torbę, z zerwanych koralików będzie bransoletka, paskudną komodę można przemalować, okleić i dodać nowe uchwyty – będzie jak nowa” (za: blog „Zero waste dla początkujących” na ekoty.pl)

Małgorzata Oberlan

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.echodnia.eu/radomskie

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.