Świat Tygryska z „Kubusia Puchatka”. Każdy wiercipięta jest podejrzany? [ROZMOWA]

Czytaj dalej
Fot. 123rf
Dorota Abramowicz

Świat Tygryska z „Kubusia Puchatka”. Każdy wiercipięta jest podejrzany? [ROZMOWA]

Dorota Abramowicz

Z dr Małgorzatą Dąbrowską-Kaczorek, lekarzem psychoterapeutą, założycielką Centrum ADHD w Gdańsku, rozmawia Dorota Abramowicz

Kiedy można stwierdzić, że dziecko ma ADHD?

ADHD to triada objawów: zaburzenia koncentracji, nadruchliwość i impulsywność. Oficjalnie diagnozę stawia się w momencie pójścia dziecka do szkoły. Kiedy się jednak dobrze zna specyfikę zespołu nadpobudliwości ruchowej, to już 4-5-letnie szkraby rzucają się w oczy w przedszkolu. Taki maluch nie usiedzi spokojnie na jednym miejscu, ciągle się wierci, biega w kółko...

Każdy wiercipięta jest podejrzany?

Nie każdy, ale podstawowym stanem dla małego człowieka z ADHD jest ruch. To są dzieci, które skaczą na jednej nodze, jedną ręką robiąc zadanie z matematyki, a drugą trzymając na lampie. Jeśli im pani powie: „siedź i się nie ruszaj”, dzieciak będzie próbował to zrobić, ale nie ma szans, by równocześnie rozwiązał zadanie z matematyki. Trzeba więc zaakceptować, że nigdy nie będzie miał idealnego zeszytu i nie będzie siedział spokojnie. Z drugiej strony trzeba zagospodarować tę jego aktywność. Chociażby przez sport.

Kiedy wyklucza się ADHD?

Kryterium wykluczającym ADHD jest między innymi niepełnosprawność intelektualna. Podstawą diagnozy są porządne badania psychologiczne. Aby zrobić rzetelne badanie (np. test Wechslera), dziecko musi skończyć siedem lat.

I co dalej?

Jeśli jest przeciętnie inteligentne, rodziców już w pierwszych trzech klasach czeka poważny wysiłek. Taki uczeń nie zdąży przeczytać w szkole czytanki i przynosi do domu nieuzupełnione zeszyty. Rodzice popołudniami ciężko wraz z nim pracują. Jeśli jednak mamy do czynienia z bardzo bystrym młodym człowiekiem, to on do czwartej klasy jakoś spada na cztery łapy. Potem zaczyna się problem, bo dzieci z ADHD są roztrzepane i logistycznie ciężko im to ogarnąć. Najbardziej zaczyna się wszystko komplikować, gdy pod koniec szkoły podstawowej ruszają hormony. U chłopców poziom testosteronu wzrasta dwudziestokrotnie, włącza się rywalizacja, walka o swoje prawa i rozbudzenie seksualne.

ADHD kojarzy się przeważnie z chłopcami. Jakie są jego objawy u dziewczynek?

Dziewczyny mają częściej odmianę ADHD, którą Amerykanie nazywają ADD. To taka Ania z Zielonego Wzgórza, która buja w obłokach, gubi rzeczy, jest bałaganiarą i zapominalską. Gadatliwa, ale bez nadpobudliwości ruchowej. W okresie dorastania dochodzą do tego zmiany nastroju i tzw. strzelanie focha.

Jak pomóc dzieciom z ADHD?

Trzeba jak najszybciej zająć się dzieckiem, wprowadzając zasady behawioralne.

Co to za zasady?

Pomagamy dzieciom uporządkować ich świat. Czyli - czyste biurko do odrabiania lekcji, a także babcina zasada, że najpierw te lekcje odrabiasz, a potem idziesz na podwórko lub włączasz komputer. W mojej placówce prowadzony jest program profesora Michaela Kendalla, behawiorysty z Toronto, „Zatrzymaj się i pomyśl”, pomagający przewidywać konsekwencje zachowań. To dobrze działa, jeśli równolegle pracujemy z rodzicami, którzy stosują te same zasady w domu i we współpracy ze szkołą. Dzięki temu dziecko, którego życie jest chaosem, wyuczy się porządkowania go.

Kiedy trzeba włączyć leki?

Robimy to, jeśli terapia behawioralna nie daje rezultatów. Trzeba jednak pamiętać, że leki działają wyłącznie objawowo. One nigdy nie wyleczą zaburzeń koncentracji ani ruchliwości, tak samo jak podawanie insuliny nie wyleczy cukrzycy. Tabletki pomogą jedynie uniknąć powikłań.
Powikłaniem są zbyt słabe oceny lub niezdanie do następnej klasy. Powikłaniem jest też to, że kiedy młody człowiek z ADHD nie będzie mógł się skupić przed klasówką, sam odkryje u dilera dopalacze lub amfetaminę jako lekarstwo na swoje problemy. Te dzieci szybko zauważają, że przetrwają dwie lekcje matematyki z rzędu, paląc papierosa na przerwie, bo nikotyna wydziela dopaminę w płatach czołowych i sprawia, że koncentracja jest lepsza. Alternatywą są mądrze podawane medykamenty. Dziecko bierze je najwyżej dwa lata, a potem - w pełni świadomie - gdy naprawdę musi, czyli np. przed trudnym egzaminem.

Leki nie uzależniają?

Lek z wyboru - metylofenidat, stosowany w terapii, jest na liście leków uzależniających. Producenci wymyślili więc konstrukcję tabletki pozwalającą na wolne jej wchłanianie. W efekcie lek nie daje tzw. efektu kopa, bo dziecko nie zauważa, kiedy zaczyna on działać. Efekty działania szybciej zauważają rodzice, którzy widzą, że dziecko lepiej się uczy i chętniej zasiada do lekcji. Jeśli więc dziecko jest zdrowe, bierze leki tylko wtedy, gdy chodzi do szkoły, i równocześnie uczymy je tego całego porządku, to z czasem będzie sięgało po tabletkę tylko w cięższe dni. Trzeba jednak uświadamiać i dzieci, i rodziców, że tabletka nie jest „wodą święconą” i trzeba ją zażywać z rozsądkiem.

Co jeszcze zamiast tabletek?

Prawie wszystkie osoby z ADHD mają zmiany w zapisie EEG. Te nieprawidłowe wyładowania daje się wyćwiczyć podczas treningu metodą neurobiofeedbacku.

Na czym to polega?

Są pewne obszary mózgu, szczególnie odpowiadające za nasze procesy poznawcze i koncentrację. Wiemy już, że niektóre częstotliwości tych wyładowań są bardziej związane z koncentracją niż inne. Siedzimy przypięci do głowicy EEG, a komputer rejestruje wyładowania elektryczne naszej kory mózgowej. Zapis EEG jest przeprogramowany na animacje gry, np. odbijającej się piłki lub jadącego auta. Dziecko stara się wejść w taki stan umysłu, który nazywamy skoncentrowaniem, by ten samochód jechał szybciej. Co trzy minuty puszczamy inną, coraz trudniejszą grę, bo dziecko się nudzi. Czasem efekty przychodzą po paru tygodniach, a czasem wcale. O potrzebie stosowania tej metody decyduje doświadczony specjalista. Póki jednak się nie spróbuje, nie wiemy, czy metoda będzie skuteczna. Trzeba jednak pamiętać, że efekt natychmiastowy daje jedynie włączenie leków.

Po co potrzebny jest trening umiejętności społecznych?

Mały człowiek z ADHD przypomina postać Tygryska z „Kubusia Puchatka”. Wpada w grupę dzieci i natychmiast psuje im zabawę. Jest pochopny, roztrzepany, najpierw coś robi, a później myśli. I inne, dzieci mówią do niego: „odejdź, nie chcemy cię tu”. Gdy widzi, że nikt nie chce się z nim bawić, dochodzi do konfliktu. Musimy więc go nauczyć, by poczekał na swoją kolej, nie złościł się, nie obrażał się, by umiał współpracować. Uczymy go tego krok po kroku, organizując na przykład obozy dla dzieci z ADHD. Są to metody o udokumentowanej skuteczności.

***

Enrico Gnaulati, psycholog: Nie ufajcie specjalistom, którzy błyskawicznie wydają opinię na temat waszego dziecka

(TVN/ x-news)
Dorota Abramowicz

Jestem publicystką, zajmuję się głównie problematyką społeczną, szeroko pojętą służbą zdrowia, ochroną środowiska, a także zachowaniem i prawami zwierząt. Chętnie wracam również do zapomnianych i ciekawych zdarzeń - w tym także kryminalnych - z historii Pomorza.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.echodnia.eu/podkarpackie

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.