Studniówkowy bal maturalny - kiedyś i dziś. Jak zmieniał się na przestrzeni lat? [ZDJĘCIA]

Czytaj dalej
Fot. Archiwum Dziennika Łódzkiego
Klaudia Oronowicz-Chudzik

Studniówkowy bal maturalny - kiedyś i dziś. Jak zmieniał się na przestrzeni lat? [ZDJĘCIA]

Klaudia Oronowicz-Chudzik

Studniówka - dla większości młodych ludzi to pierwszy w życiu dorosły bal. Jak sama nazwa wskazuje, studniówka bierze swą nazwę od 100 dni, czyli czasu, który powinien dzielić ją od egzaminu dojrzałości (maturalnego). godnie z tradycją, to ostatni moment na beztroską zabawę, poprzedzający okres intensywnej nauki.

Pierwsze bale maturalne w Polsce pojawiły się najprawdopodobniej w tym samy czasie, co sama matura, czyli 1932 roku. Wtedy właśnie, dzięki reformie systemu szkolnictwa, udało się stworzyć jednolity system oświatowy.

Dawniej były dwie imprezy!

Dziś studniówka i bal maturalny to praktycznie to samo, ale aż do lat 70. XX wieku - istniały dwa rodzaje imprez: studniówka oraz komers, czyli właśnie bal maturalny. Komers odbywał się po zdanych egzaminach i to on był początkowo pierwszym dorosłym balem, na który przychodziło się z osobą towarzyszącą. Uroczyste komersy z czasem zostały wyparte przez studniówki - szkolne imprezy, podczas których tańcom towarzyszyły różnego rodzaju gry, kabarety i zabawy. Nie zapraszano osób towarzyszących, bawiono się w gronie przyjaciół z klasy. Studniówki zyskiwały coraz większą popularność i coraz wyższą rangę, aż w końcu przejęły rolę uroczystych balów maturalnych.

Zgodnie z tradycją, studniówki nadal zaczynają się od oficjalnej części, czyli wręczenia kwiatów i podziękowań dla wychowawców i nauczycieli. Przemawia zawsze ktoś z rady rodziców. Potem dyrektor zaprasza uczestników na poloneza. Jest czas na posiłek, wspólne zdjęcia i tańce. Dawniej bale trwały tylko do północy, ale od mniej więcej 1987 roku to zabawa do białego rana.

Jak studniówki zmieniały się na przestrzeni lat?

Tę historię pomogła nam przybliżyć pani Jolanta Szyler. Przez 36 lat (od 1981 do 2018) była nauczycielką WF-u w Zespole Szkół Spożywczych w Jarosławiu i m.in. przygotowywała maturzystów do tradycyjnego poloneza. Co roku miała wychowawstwo, pomagała swoim podopiecznym w organizacji i przygotowaniach do balu.

Doskonale pamięta też swój bal maturalny, który był… w 1975 roku. Od 4 lat pani Jolanta jest na emeryturze, ale nadal co roku młodzież prosi ją o pomoc w przygotowaniach do poloneza, zrobienia układu tanecznego. Co roku zapraszają ją na studniówkę!

Rok 1978.
Archiwum Pani Jolanty Szyler Rok 1975 (na zdjęciu Pani Jolanta)

- To jedna z najlepszych imprez w życiu. Przeżywają ją tak samo mocno dziewczyny jak i chłopcy. Obserwowałam, jak się wszystko zmieniało na przestrzeni lat. I mogę szczerze powiedzieć, że zaszły ogromne zmiany pod wieloma względami. Przeżycia młodzieży się nie zmieniły, zmieniło się jednak ich podejście - podsumowuje pani Jolanta.

Miejsce balu

- Zarówno moja studniówka, jak i moich pierwszych uczniów organizowana była w szkole. Jednak po kilku latach mojej pracy, zaczęło się to zmieniać. Około 1991 roku większość jarosławskich szkół przeniosła imprezy na halę sportową (MOSiR), a już w 1993 roku zaczęto je organizować w restauracjach i tak zostało do dziś. To był prawdziwy przełom i diametralna zmiana.

Występy artystyczne - zniknęły z programu imprez

- Tradycją studniówek zawsze był program artystyczny, który przygotowywała młodzież. Program był niespodzianką dla nauczycieli. Zwykle robiło się go około godziny 22. To była jedna z lepszych części imprezy. Szkoda, że już się od tego odchodzi. Młodzież bardzo się do tego przykładała. Wymyślali ciekawe konkursy, wyzwania, organizowali tańce z gwiazdami, losowe śpiewanie piosenek, itp. Angażowali w te zabawy również nauczycieli. Teraz to raczej uczniowie się sami bawią.

Rewolucja w strojach

W czasach PRL strój studniówkowy nie prezentował się w żadnym stopniu balowo.

Sukienki i spódnice w ciemnej tonacji. Musiały mieć długość za kolano, towarzyszyły im zaś białe, eleganckie bluzki. Chłopców obowiązywał garnitur z krawatem.

\- Jednak, kiedy ja miałam studniówkę, pani dyrektor zgodziła się na kolorowe sukienki, ale musiałyśmy wszystkie wybrać ten sam fason. Później coraz bardziej się to zmieniało. Wśród sukienek studniówkowych zapanowała ogromna różnorodność - od wytwornych sukni balowych po obcisłe sukienki mini. Niektóre dziewczyny ubierały się nawet wręcz wyzywająco. W ostatnich latach, obowiązkowym dodatkiem dla dziewczyn stała się czerwona podwiązka. \

Rok 1978.
Archiwum Pani Jolanty Szyler Rok 2004.
Rok 1978.
Klaudia Oronowicz Rok 2022.

[\- Odkąd pamiętam zawsze na studniówkach grały jakieś zespoły. Do dziś zresztą tak jest na większości bali. Tylko nieliczne szkoły decydują się na DJ-a.

Polonez musi być

To chyba jedyny element, który zachował pełną wierność tradycji. Skąd wziął się ten zwyczaj? Pojawił się na przełomie XVI i XVII wieku wśród wyższych sfer społeczeństwa. Tańczony był na oficjalne otwarcie przyjęcia, zanim zabawa zaczęła się na dobre. Z założenia polonez podobny jest do swojego rodzaju parady, w której uczestnicy prezentują się przed jego gospodarzami czy też najważniejszymi gośćmi. Studniówka przejęła ten zwyczaj - korowód uczniów prezentuje się przed gronem nauczycielskim i rodzicami. Od dwóch dekad uczniowie tańczą poloneza do słynnego utworu Wojciecha Kilara.

- Czasem jestem nawet zaskoczona, jak bardzo maturzystom zależy na tym tańcu. Przeżywają to bardzo, może nawet bardziej niż 20 lat temu i widać, że jest dla nich ważnym elementem studniówki. Nie chcą tuptać tylko w miejscu. Chcą, żeby im wymyślać jakieś ciekawe figury, przeplatanki, wianuszki. Po prostu by było ładnie. Przed balem robię im zawsze dwie próby generalne w restauracji, w której będzie studniówka. Zawsze jest wysoka frekwencja i zabierają też swoich partnerów, partnerki. Jestem pełna podziwu dla nich, że tak poważnie do tego podchodzą.

Rok 1978.
Archiwum Dziennika Łódzkiego Rok 1978.
Rok 1978.
Archiwum Pani Jolanty Szyler Rok 2004.
Rok 1978.
Klaudia Oronowicz Rok 2022.

Nieodpłatny bal dla nauczycieli… nie do końca

Nauczyciele zawsze brali udział w balach i zawsze byli proszonymi gośćmi wraz z osobami towarzyszącymi. I zawsze było to dla nich nieodpłatne. Teraz to się zmienia i to z inicjatywy samych nauczycieli. Coraz częściej się też zdarza, że nie płacą tylko wychowawcy klas maturalnych. Pozostała część nauczycieli również jest proszona, ale płacą sami za siebie. To wynika z ich inicjatywy. Chcą płacić za siebie i swoje osoby towarzyszące, by nie narażać młodzieży na zbyt wysokie koszty. Wiadomo, kiedyś te imprezy nie były tak drogie, a dziś robi się je z większym rozmachem. Większość nauczycieli czuje się po prostu niezręcznie, gdy uczniowie muszą za nich płacić.

To jednak dość droga impreza

Znakiem czasów jest, że część uczniów nie idzie na bal, bo ich na to nie stać. Dzisiejsze studniówki są bardzo drogie, koszt to około 500 złotych. Często wychodzi o wiele więcej. Kiedyś były znacznie niższe ceny. A poza tym dochodzi sporo dodatkowych kosztów.

- Kiedyś nie było kamerzysty, który jest stosunkowo drogi, a fotografa brało się tylko na godzinę na początek studniówki, by zrobił wspólne grupowe zdjęcia. Nie angażowało się go na dalszą część balu.

Dziewczyny czeszą się u fryzjerów, idą do kosmetyczki na makijaż, robią paznokcie hybrydowe plus sukienka - to wszystko kosztuje.

- Kiedyś dziewczyny się tak nie szykowały. Parę ładnych lat temu w szkole nie można było mieć makijażu, więc na studniówkę jak ktoś zrobił to bardzo delikatny. Czasy się teraz zmieniły. Kiedyś to przygotowanie do studniówek nie było tak absorbujące jak dziś. Nawet, jak się coś zrobiło, to swoim sumptem.

Dużą różnicę robi też to, że trzeba zapłacić sporą sumę pieniędzy w restauracjach, które nie są skłonne obniżyć ceny, nawet przy rezygnacji z jakiegoś dania.

Rok 1978.
Archiwum Dziennika Zachodniego. Rok 1966.

- Dawniej wszystko przygotowywaliśmy sobie sami, szczególnie jak były studniówki w szkołach czy na hali sportowej. Każdy coś robił. Dziewczyny umawiały się, która co upiecze, jaką sałatkę zrobi itp. Na stołach stały wędliny, sery, nie było za bardzo ciepłych i wystawnych dań, a już na pewno nie tyle co dziś! Teraz się po prostu wszystko komuś zleca, a kiedyś wszystko robiła młodzież, której pomagali rodzice.

A propos rodziców

- Kiedyś bardziej się angażowali. Teraz młodzież sobie sama wszystko organizuje. Pamiętam, może z 10 lat temu, że przed studniówką najpierw było wybieranie rady rodziców. Rodzice i uczniowie spotykali się w szkole i wybierali komitet organizacyjny studniówkowy. Dorośli pomagali prawie wszystko załatwić. Teraz młodzież została z tym sama. Fakt, że jest łatwiej, bo wystarczy wykonać tylko kilka telefonów i wszystko można załatwić, ale to i tak duże wyzwanie dla tak młodych osób. Rodzice przychodzą już tylko pilnować na studniówkach - dwóch rodziców na klasę (to wymóg każdej ze szkół).

Konsumpcjonizm

- Dzisiejsze społeczeństwo jest o wiele bardziej konsumpcyjne. Kiedyś w studniówki bardziej się młodzież angażowała, mam na myśli przygotowania. Każdy chciał coś zrobić, dać jakąś cząstkę siebie. Młodzież traktowała to jako ich zabawę i poczuwali się do obowiązku jej organizacji. A w tej chwili, jak znajdą się trzy osoby, które chcą zorganizować bal, to jest dobrze. Jak się nie znajdzie w grupie jakiś wiodący lider, to bywa słabo z organizacją. Większość woli przyjść na gotowe.

Klaudia Oronowicz-Chudzik

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.echodnia.eu/podkarpackie

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.