Przełomowy wyrok w sprawie zwierząt. Właściciel hodowli w Pyszącej straci cenne drapieżniki. Sąd uznał, że posiadał je nielegalnie

Czytaj dalej
Fot. Łukasz Gdak
Marta Danielewicz

Przełomowy wyrok w sprawie zwierząt. Właściciel hodowli w Pyszącej straci cenne drapieżniki. Sąd uznał, że posiadał je nielegalnie

Marta Danielewicz

Maciej Maciejewski w swoim ośrodku hodowli w Pyszącej (powiat śremski) posiadał nielegalnie zwierzęta drapieżne. Taki jest prawomocny wyrok sądu w Poznaniu. Tym samym hodowca spod Śremu traci cenne okazy: tygrysy, lamparty i oryksy, które od trzech lat są pod opieką m.in. poznańskiego zoo. Otrzymał również karę grzywny. - To przełomy wyrok w sprawie, który być może ukróci hodowlę dzikich zwierząt w Polsce pod przykrywką cyrku - mówi Ewa Zgrabczyńska, dyrektorka poznańskiego zoo.

W czerwcu 2017 roku policja wraz z wolontariuszami fundacji na rzecz zwierząt Viva i pracownikami poznańskiego zoo weszła na teren prywatnej hodowli zwierząt egzotycznych pod Śremem. W niewielkiej miejscowości Pysząca, Maciej Maciejewski (pozwala na podanie pełnego imienia i nazwiska) miał zarejestrowaną działalność cyrkową, dzięki czemu mógł tam przetrzymywać dzikie zwierzęta z najdalszych zakątków świata. Jego Ośrodek Hodowli Zwierząt działał tam od kilku lat, znany był w Polsce i na świecie. Już wówczas Ewa Zgrabczyńska, dyrektorka zoo mówiła, że działalność Maciejewskiego prowadzona jest

Część z uratowanych zwierząt podczas trwającej wiele miesięcy interwencji trafiła do Poznania. To łącznie około 60 sztuk, wśród nich są tygrysy, oceloty,
Łukasz Gdak - Pod przykrywką cyrku przetrzymywanych było prawie 300 zwierząt - mówi Ewa Zgrabczyńska, dyrektorka zoo. - W tej chwili są one wszystkie własnością skarbu państwa.

na granicy prawa, a hodowla jest nielegalna.

Więcej o sprawie: Właściciel hodowli w Pyszącej znęcał się nad zwierzętami? Sam uważa, że ich wywóz był nielegalny

Viva, jak i pracownicy zoo wskazywali, że warunki, w których właściciel hodowli przetrzymywał zwierzęta, były skandaliczne. Z powodu nawałnic niektóre drapieżniki, np. tygrysy, brodziły w wodzie, inne żyły we własnych odchodach, niektóre miały zbyt ciasne klatki.

Po trzech latach Sąd Okręgowy w Poznaniu prawomocnym wyrokiem zadecydował, że Maciejewski posiadał zwierzęta drapieżne nielegalnie. Bowiem mimo zarejestrowania działalności jako cyrkowej, sam cyrku de facto nie posiadał. Tym samym podtrzymał wcześniejszy wyrok sądu i odrzucił apelację pozwanego.

300 zwierząt w nielegalnej hodowli pod Pyszącą

- Pod przykrywką cyrku przetrzymywanych było prawie 300 zwierząt

- mówi Ewa Zgrabczyńska, dyrektorka zoo. - W tej chwili są one wszystkie własnością skarbu państwa.

Część z uratowanych zwierząt podczas trwającej wiele miesięcy interwencji trafiła do Poznania. To łącznie około 60 sztuk, wśród nich są tygrysy, oceloty, oryksy, dzikie osły, ptaki, małpy. Najprawdopodobniej zwierzęta te zostaną w Poznaniu. Będą miały do dyspozycji nowe woliery, będzie także okazja je zobaczyć. O ich ostatecznym losie zdecyduje jednak Ministerstwo Środowiska.

- Co więcej, chcemy najcenniejsze gatunki włączyć w programy hodowlane - mówi Zgrabczyńska.

- Przez te trzy lata staraliśmy się zapewnić im najlepsze warunki na nasze możliwości. Dziś mamy już rozbudowane wybiegi.

Pozostałe uratowane drapieżniki, niezwykle cenne jak lamparty perskie, tygrysy czy małpy magoty trafiły do innych ogrodów zoologicznych w Polsce, jak również do ośrodków zagranicznych w Holandii, Belgii i na Słowacji.

- Te ośrodki będą mogły otrzymać prawa do posiadania tych zwierząt, jeśli taka będzie decyzja ministerstwa. Będą mogły też zostać przeniesione do jeszcze lepszych ośrodków

- mówi Ewa Zgrabczyńska.

Niektóre zwierzęta nie przeżyły interwencji, inne, jak tygrys w poznańskim zoo czy oceloty zmarły na wskutek wad genetycznych, które ujawniły się po ich dokładniejszym zbadaniu.

Posiadanie nielegalne zwierząt pod przykrywką cyrku

Dyrekcja poznańskiego zoo nie ukrywa radości. To była jedna największych na świecie interwencji w nielegalnej hodowli zwierząt, która zakończyła się powodzeniem.

Polecamy reportaż: Tygrysy uratowane przez zoo w Poznaniu: Są cenniejsze od złota i kokainy. "Nielegalny handel egzotycznymi zwierzętami musi się skończyć"

- To wyrok bez wątpienia przełomowy. To pokazuje, że pod przykrywką cyrku nie wolno prowadzić nielegalnej hodowli zwierząt egzotycznych, handlować nimi i utrzymywać ich w skandalicznych warunkach

- mówi Zgrabczyńska.

W całej Polsce takich hodowli pod przykrywką cyrku jest prowadzonych kilkanaście. Mimo że w teorii nie można tymi zwierzętami handlować, to odbywa się regularnie przez różne strony i fora internetowe.

Część z uratowanych zwierząt podczas trwającej wiele miesięcy interwencji trafiła do Poznania. To łącznie około 60 sztuk, wśród nich są tygrysy, oceloty,
Łukasz Gdak Część z uratowanych zwierząt podczas trwającej wiele miesięcy interwencji trafiła do Poznania. To łącznie około 60 sztuk, wśród nich są tygrysy, oceloty, oryksy, dzikie osły, ptaki, małpy,

- To musi się skończyć. By tak się stało widowiska z udziałem zwierząt muszą przestać istnieć formalnie, by nie korzystano z możliwości hodowli i handlu zwierzętami pod przykrywką cyrku. Inaczej wciąż będą się zdarzały takie transporty śmierci, jak tygrysów, które trafiły do nas z Włoch - mówi Ewa Zgrabczyńska.

Cyrk i zoo mogą posiadać zwierzęta drapieżne

Zdaniem radcy prawnego reprezentującego Macieja Maciejewskiego, sądy obu instancji błędnie uznały, że zwierzęta były hodowane nielegalnie.

- W Polsce zwierzęta niebezpieczne mogą posiadać tylko jednostki zatwierdzone: cyrki i ogrody zoologiczne. Pan Maciej miał status cyrku i naszym zdaniem to było wystarczające. Otrzymywał zezwolenia na posiadania gatunków niebezpiecznych. Sąd z kolei uznał, że cyrku nie było, więc mój klient nie posiadał statusu

- mówi Marcin Dybowski, radca prawny.

Zoo będzie walczyło o zwrot kosztów

Wobec hodowcy z Pyszącej przed poznańskim sądem okręgowym toczy się jeszcze jedno, główne postępowanie, gdzie usłyszał on już 19 zarzutów karnych. Te dotyczą nie tylko znęcania się nad zwierzętami, ale także stworzenia zagrożenia dla życia i zdrowia publicznego, jak również fałszowania dokumentów czy zatrudniania pracowników wbrew przepisom.

Więcej: Hodowla zwierząt w Pyszącej: W sądzie rozpoczął się proces Macieja M. Odpowiedział na niektóre zarzuty stawiane przez prokuraturę

- Faktycznie tu ciężar gatunkowy jest większy. Na pewno ten wyrok prawomocny, który już zapadł będzie jakąś okolicznością obciążającą dodatkowo - przyznaje Marcin Dybowski.

To jednak nie koniec sprawy hodowli w Pyszącej. Wtorkowy wyrok otwiera także drogę prawną do ubiegania się o zwrot kosztów utrzymania zwierząt przez zoo w Poznaniu, jak i ośrodki zagraniczne.

- Będziemy o to wnioskować z pewnością. Będą to koszty nie mniejsze niż pół miliona złotych. W wypadku ogrodów zagranicznych te koszty mogą być jeszcze wyższe

- mówi Ewa Zgrabczyńska.

---------------------------

Zainteresował Cię ten artykuł? Szukasz więcej tego typu treści? Chcesz przeczytać więcej artykułów z najnowszego wydania Głosu Wielkopolskiego Plus?

Wejdź na: Najnowsze materiały w serwisie Głos Wielkopolski Plus

Znajdziesz w nim artykuły z Poznania i Wielkopolski, a także Polski i świata oraz teksty magazynowe.

Przeczytasz również wywiady z ludźmi polityki, kultury i sportu, felietony oraz reportaże.

Pozostało jeszcze 0% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Marta Danielewicz

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.echodnia.eu/podkarpackie

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.